Wracając dzisiaj z Jarmarku Piastowskiego w myślach układałam sobie o czym będę chciała napisać. Wszystko tak płynnie układało się w całość, aż do tego momentu. Zasiadłam na sofie, po całodziennym staniu na rynku w Cieszynie (jak zwykle towarzystwo to najważniejsza rzecz podczas takich imprez- nawet jak klienci nie dopisują impreza się sama kręci i czas leci...) i po chwili sąsiedzi rozpoczęli koncert na trzy kosiarki... W związku z czym "całość myśli" poszła się #%&*#
No więc nie będzie o jarmarku, nie będzie o tym co ja sobie tam ostatnio potworzyłam...
Ale zdjęć nie zabraknie...
Urlop był i minął. Wiadomo, że powrót po nim do pracy "boli" jeszcze bardziej. Szczególnie jak skład załogi jest okrojony. Dlatego dopiero wieczorami łapię oddech, a przyroda pomaga mi w tym dostarczając w prawie każdy wieczór takich widoków... Jak dobrze mieć okna na wszystkie świata strony :) - wystarczy usiąść i czekać, a reszta dzieje się sama. Cieszą mnie wielce te nieliczne chwile z obiektywem w dłoni, bo od czasu zeszłorocznych fotoplenerów nie miewam zbyt wiele czasu.
Ale zdjęć nie zabraknie...
Urlop był i minął. Wiadomo, że powrót po nim do pracy "boli" jeszcze bardziej. Szczególnie jak skład załogi jest okrojony. Dlatego dopiero wieczorami łapię oddech, a przyroda pomaga mi w tym dostarczając w prawie każdy wieczór takich widoków... Jak dobrze mieć okna na wszystkie świata strony :) - wystarczy usiąść i czekać, a reszta dzieje się sama. Cieszą mnie wielce te nieliczne chwile z obiektywem w dłoni, bo od czasu zeszłorocznych fotoplenerów nie miewam zbyt wiele czasu.




