wtorek, 15 kwietnia 2014

Jakiś czas temu...

Kwiecień w połowie, święta za pasem...
Czy to możliwe, że tak dawno pisałam ostatni post?
W tym czasie pracowałam w domu nad sklepem internetowym z tkaninami i innymi dodatkami do szycia. Po świętach powinnien ruszyć. Pasmanteria, w której pracuję ma naprawdę szeroki asortyment i nawet przy tym, co już wprowadziłam na wirtualne półki sklepu, jest to ledwo czubek góry. Samych materiałów jest chyba z trzysta - lekko licząc... Potem miałam zaplanowany wyjazd do Warszawy ( o tym będzie osobno) i nawet nie wiem jakim cudem kwiecień powitał mnie dzisiaj datą 15 w kalendarzu... Całkiem pobocznym torem powstało kilka rzeczy, aby dać upust mojej kreatywności w sposób namacalny... Nie byłabym sobą, jakbym czegoś nie uszyła. Przez to czasem od szóstej rano potrafię wycinać już elementy, aby po powrocie z pracy o dziewiętnastej móc jeszcze je pozszywać. Niektórym nawet nie zdążyłam zrobić zdjęć, inne - jak pudroworóżowa pościel - nie były zbyt łatwe do ładnego sfotografowania, więc to nie wszystko co ostatnio wyszło spod mojej maszyny. Do kompletu z niebieską pościelą, którą uszyłam już jakiś czas temu powstał anioł tildowy, nota bene też Gabriel, ale zdjęcia się nie doczekał :)







Czas się brać za porządki!
A więc do kolejnego...

niedziela, 30 marca 2014

Wiosna na całego!

Witajcie!
Dzisiaj rozpoczęłam dzień w świetnym nastroju. To zasługa tej pięknej pogody. Ciepło i do tego to czyste niebo. Nawet zapomniałam, że zmienił się czas. Zabrałam się od razu za pieczenie chleba. Wyszły dwie keksówki i taki maluszek :)- do tego kwiatki na balkonie zdążyły przez tydzień rozwinąć mnóstwo pączków i nie mogłam sobie odmówić zrobienia im zdjęć.
Wczorajsze warsztaty szycia w Cieszynie poszły bardzo dobrze. Wszystkie panie wyszły w gotowymi pracami, a były i patchworkowe podkładki i poszewki na poduszki i torby na zakupy - takie jak ta na zdjęciu nr.4. Pięć godzin szycia, a do tego inne miłe wrażenia. Jak ponowne spotkanie z Magdą i spróbowanie jej przepysznych ciasteczek różnej maści, upieczonych według przepisów z jej książki "Święta z wypiekami".  Wielkie i miłe zaskoczenie mnie spotkało, bo okazało się, że sklep, który pewnie wiele z Was zna bardzo dobrze - Pretty Home - miało stoisko naprzeciw nas. Dla mnie to był raj - zobaczyć tyle ślicznej porcelany z Green Gate i Ib Laursen, i te kwieciste fartuszki i poduszki... Dostałam zawrotu głowy. Od opróżnienia portfela do dna uratowało mnie tylko to, że większość dnia spędziłam prowadząc warsztaty, bo pewnie bym wyniosła więcej niż mi się udało. A tak zawłaszczyłam sobie tylko łyżeczkę i puszkę z GG. Zobaczywszy na żywo nowy odcień ceramiki IL - Mint Green wiem już, co będzie w kolejce. 
Dzień dzisiaj upływa zbyt szybko, nie wiadomo czy to wina zmiany czasu, czy ja sobie zbyt wiele zaplanowałam... Na wielu blogach już wielkanocne dekoracje rozgościły się na całego, u mnie jeszcze bardziej wiosennie niż świątecznie, ale farbki do jajek już kupione :)
Do kolejnego spotkania!
I miłego tygodnia!











niedziela, 9 marca 2014

W pozytywnej tonacji...


Niedzielne obowiązki już za mną, a to oznacza że mam kilka chwil tylko dla siebie...
Rano przeglądnęłam wnętrzarską prasę o tutaj i już wiem, że wiosna rozgościła się na całego. Czuję przypływ nowej energii i taka niedziela jak dzisiaj dodaje mi sił na nadchodzący tydzień. Popijam gęstą,ciepłą czekoladę, patrzę na Biankę, która opala się plamach słońca wpadającego przez okna dachowe i słucham dziecięcego gaworzenia Stefana. W takie dni tęsknię już za ukwieconym balkonem i nie umiem przejść obojętnie obok kwiatów i tych ciętych i tych doniczkowych w pastelowych kolorach.








Za trzy tygodnie w Cieszynie odbędą się "Spotkania z Rękodziełem".
Będą pokazy i kursy oraz możliwość zakupów.
Kto chętny, tego zapraszam po więcej informacji o tu.

Pozdrawiam

Agnieszka.

niedziela, 2 marca 2014

Poduszka z medalionem...


Kiedy wczoraj zabrałam się za sobotnie porządki miałam chęć otworzyć wszystkie okna na ościerz, ściągnąć wszystkie zasłony i wpuścić jak najwięcej tego pięknego słońca do domu. Wydawało się, że to już co najmniej środek wiosny... Zmieniłam więc poduszki na kanapie, abażury z lamp stołowych poszły do prania, a w ich miejsce uszyłam nowe, w szaro -białe paseczki. Ten sam materiał wykorzystałam do uszycia pokrowca na dzbanek - bardzo podoba mi się delikatne zestawienie tych dwóch kolorów. Podczas szycia zaświtał mi pomysł na poduszki do kompletu. I dzisiaj rano mogłam już zrobić kilka zdjęć z gotowym pierwszym egzemplarzem. Wykorzystałam na tło tkaninę w paseczki i powiększyłam haft, który zrobiłam na ocieplaczu. Biurkowy kącik od razu zyskał na świeżości. Jutro dokupię materiału i będę miała jeszcze nowe zasłony :)







W Ikea pojawiły się śliczne latarnie w romantycznym stylu w dwóch kolorach i wielkościach. Już się nie mogę doczekać aż je sobie kupię, ale mam za daleko na szybki wyjazd i niezbyt po drodze, więc musi to jeszcze poczekać :( ale z pewnością taką nabędę.


Życzę dużo słońca, tak jak dzisiaj-
Agnieszka.

poniedziałek, 24 lutego 2014

Taki luty...

Jak wspominałam w ostatnim poście trochę się działo u nas od początku lutego...
W pierwszym tygodniu odbyła się wystawa fotografii, które zostały zrobione w czasie trwania kursu, na który chodziłam od września. Główną zasługą kursu jest to, iż od tamtej pory właściwie nie używam trybu automatycznego, jak dawniej, tylko sama dobieram parametry. Poza tym z mniejszymi obawami "przesiadłam" się na lustrzankę i słusznie, bo poczułam różnicę od razu... Na jednym z plenerów byliśmy w fabryce mebli... Dla mnie dodatkowa rewelacja - zobaczenie całego procesu od momentu surowej, prostej deski do cudnie giętych krzeseł, które bym chętnie zabrała do domu... Zobaczcie same... a za automat do malowania chyba bym się dała pokroić :)





W tym tygodniu udało mi się wykorzystać zaległy urlop i spędziłam kilka dni w domu. Ale nie nudziłam się zbytnio dzięki wspomnianemu już ostatnio Stefanowi, który nauczył się szybko zwracać moją uwagę. Stefan ma pół roku i zaczyna już mówić, kiedy dłużej mnie nie było w pokoju wydzierał się wniebogłosy, żebym w tej chwili przyszła - ewentualnie wystarczyło mu towarzystwo Bianki. Z Bianką maja trochę wspólnego - obydwoje gdy widzą coś dobrego zrobią wszystko... Tak więc Stefan szybko się uczy. A Bianka chociaż z początku była bardzo zazdrosna, teraz już w zasadzie jest tylko zaciekawiona, za to Stefan idealnie umie już na nią gwizdać, żeby ją ściągnąć sobie do towarzystwa i czekamy, aż zacznie ją wołać po imieniu. Amazonki niebieskoczelne są przeważnie niezłymi gadułami i dobrze naśladują ludzki głos, a ja zaobserwowałam, że Stefan jest najbardziej skory do rozmowy jak słyszy odkurzacz lub suszarkę - nie pytajcie mnie czemu....
Oto Stefan...- którego miesiąc temu jeszcze nie było w planach... :)



 Za oknem czuć już wiosnę, przebiśniegi zasypały ogród, a to już nieodzowny znak, że prawdziwa wiosna tuż tuż... Poza tym ptaki też już zaczęły zalotne ćwierkania co rano.
Ja przywołuję wiosnę znosząc pachnące kwiecie do domu i poddając się z przyjemnością hiacyntowej aromaterapii...


Życzę udanego i słonecznego tygodnia
Agnieszka.

sobota, 15 lutego 2014

Konkurs Kobieta z Pasją 2013...

Ostatnie tygodnie były wypełnione różnymi ciekawymi i nowymi wydarzeniami...
Opowiem Wam o nich kolejnym razem, bo inaczej wyjdzie okropny tasiemiec i do tego w stylu "groch z kapustą"... Więc żeby nie mieszać, dzisiaj pokażę nowe prace.
 To kolejne zeszyty na przepisy, notesy i poszewki na poduszki. Chyba okres odpoczynku od szycia już mi minął, bo coraz częściej znowu przeglądam zapasy tkanin w szafie i poszukuję świeżych pomysłów. Ostatnio kupiłam wydanie Burdy-Szkoła Szycia, przeznaczona dla osób początkujących mnie skusiła modelami szybkimi do szycia. Bo pomijając moje chęci i pomysły po prostu brakuje mi czasu... A ładny materiał potrafi wykreować fajny ciuch z całkiem prostego kroju.


Szafeczka na biżuterię to zakup z Home&You - miała odklejoną szybę i gałkę oraz jest lekko zarysowana, ale to nie odstraszyło mnie od zakupu, bo łatwo się dało naprawić.


Druciany wieszak na różności, wielką szpulkę drukowanej tasiemki dostałam jeszcze w styczniu, ale ostatnio tak mało okazji mam, żeby robić zdjęcia, że jeszcze tu nie występowały :) Metalowy pojemnik przybył z nami znad morza i musiałam się ostro natrudzić, żeby go upchnąć w walizce. 




Kiedy u nas kilka dni temu spadł drugi śnieg tej zimy poczułam nieodparty pociąg do żywych kwiatów i tak pomimo mrozu wróciłam z tulipanami, krokusami i hiacyntami, które dopiero teraz powoli rozkwitają. Dzisiejsze słońce, aż się prosiło o kilka zdjęć w takich optymistycznych nastrojach i udało mi się je uchwycić prawie, że w ostatniej chwili. 



Ostatnia sprawa na dzisiaj, to zaproszenie do konkursu, który został opublikowany na łamach miesięcznika "Moje Mieszkanie".
W formie głosowania jest wybierana Kobieta z Pasją 2013 roku.
Jak wiecie miałam przyjemność wystąpić w majowym numerze i tym samym jestem nominowana do tego tytułu. Jeśli macie ochotę możecie oddać swój głos wchodząc TUTAJ i klikając "Lubię to" pod moim zdjęciem.
Dodatkowo dla tych co zechcą i zostawią najciekawsze komentarze argumentujące swój wybór, firma Tchibo ufundowała ciekawe nagrody.

To już dzisiaj na tyle...
Kolejnym razem będzie nie tylko o szyciu, ale o rozmowach ze Stefanem...
Do zobaczenia!

Agnieszka.

niedziela, 2 lutego 2014

Ocieplacz na czajnik...

Ostatnio twórczo zaniemogłam, więc dałam sobie trochę czasu na odpoczynek.
Ale wczoraj zachciało mi się uszyć ocieplacz na dzbanek, który by pasował do ulubionego kubeczka. Krój nie jest zbyt wymyślny, ale już wypróbowany i sprawdzony - z dwa lata temu uszyłam podobny dla mojej przyjaciółki. Kubek i ściereczka z Green Gate zainspirowały mnie do obrania kolorystyki i zaprojektowałam haft dopasowany do motywu na kubku Sophie Vintage. Z takim zestawem przeglądanie teraz magazynów wnętrzarskich to sama przyjemność. Właśnie ostatnio spędzam tak nieliczne wolne chwile i czerpię inspirację z zagranicznych gazet, które już zdradzają wiosenne trendy. Za kilka złotych mam dostęp do wielu tytułów - od australijskich do amerykańskich - cała masa pięknych wnętrz i fajnych pomysłów na dekoracje w zasięgu kilku kliknięć myszką...




Rośnie stosik nowych tkanin czekając na zgranie wolnego czasu i natchnienia. W sierpniu znowu odbędzie się jarmark w Cieszynie, a więc będę miała znowu ręce pełne roboty.

Zaczęłam też kocyk na szydełku. Taka robótka, która powstaje podczas oglądania filmów.
Jego kolory sprawiają, że już myślę o lecie...

 Wykorzystałam wolną sobotę i zaraz z rana upiekłam ciasto czekoladowe, ale żeby dodać mu trochę uroku wypudrowałam je przy pomocy serwetek. Prawda, że tak wygląda ciekawiej?




A teraz czas na filmowy seansik.
Miłego wieczoru...


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...