niedziela, 29 maja 2016

Koronki, koronki...


Sezon ślubny w pełni... Nadarzyła się ta okoliczność mnie i koleżance z pracy w jeden dzień.
Wymyśliłam, że dobrym pomysłem będzie taki album na zdjęcia, który będzie przy okazji pamiątką tego dnia. Uszyłam dwa różne i obydwa mi się okropnie podobają. Mają to co lubię najbardziej: naturalne tkaniny, trochę koronek, delikatne hafty i stonowane kolory. Aż żal było mi się z nimi rozstawać :)
A na koniec jeszcze mały łapacz snów, też koronkowy, też delikatny...










Życzę długich i słonecznych dni...

Agnieszka.

środa, 4 maja 2016

Majowe kwiecie...

Wiosna może jeszcze nie rozpieszcza nas za bardzo temperaturami, ale za to jak cudnie cieszy oczy...
Obiektów do zdjęć nie trzeba szukać daleko, wystarczy wyjść za próg domu, wystarczy spojrzeć pod nogi lub podnieść oczy do góry. Dłuższe dni i odrobina więcej słońca od razu poprawiają mi humor.
Jak również zatrzymywanie takich widoków w kadrze. Bo nie samą pracą człowiek żyje. Czasem trzeba pobujać w obłokach i cieszyć się bieżącą chwilą. Dni uciekają nam przez palce i bardziej skupieni jesteśmy czasem na tym, aby zarobić na utrzymanie rodziny i domu niż znalezieniem chwili na swoje małe przyjemności. To może być kubek dobrej herbaty, albo upieczenie ulubionego ciasta, wyjście na zakupy z przyjaciółką, wypad do kina z mężem, spacer z psem, grzebanie w ogrodzie...
W sumie to przecież normalne rzeczy, ale dla niejednej z Was to luksus, bo czasu jak na lekarstwo i możemy się pocieszać, że na emeryturze to na pewno... Na emeryturze to na pewno .... będziemy robić coś innego, bo w tym wieku wielu rzeczy może już nam się nie będzie chciało, albo nie będziemy mogły zrobić. A więc łapcie chwile i wystawiajcie twarz ku słońcu :)










Z majówkowymi pozdrowieniami


Agnieszka.

środa, 30 marca 2016

Wio-sennie...

Tak właśnie minęły te święta- w wiosennej aurze, w bardzo relaksującej atmosferze.
Żadnych szaleństw rekreacyjnych - tylko spokój i uciechy podniebienia.
Z ozdobami świątecznymi oszczędnie - postawiłam na kwiaty... Zresztą w tym roku jakoś w żadnym sklepie nie wypatrzyłam nic wielkanocnego, co by mnie zachwyciło i skusiło... Może to i lepiej? I tak już w piwnicy mam pudełka z ozdobami, które były i się znudziły i oparzyły... Szczerze powiedziawszy, to muszę pomyśleć co z nimi zrobić... Latarenki, dzbanuszki, miseczki w różnych kolorach, doniczki, świeczniki itd. Może wybiorę się na jarmark staroci w którąś cieplejszą niedzielę? Szkoda by mi było wyrzucić po prostu to wszystko, a wystawianie każdej pierdółki na allegro i jeżdżenie z tym co chwila na pocztę też nie wchodzi w grę... Wiosna działa mobilizująco do takich czystek w otoczeniu.
A Wam jak minęły święta?









sobota, 26 marca 2016

Wesołych Świąt!!!

Moi mili, po prostu radosnych i pogodnych Świąt!


wtorek, 22 marca 2016

Z zielenią w tle...

No i wreszcie ją mamy... Kalendarzowa wiosna znowu się rozpoczęła...
Należy tylko trzymać kciuki, żeby w święta nie zasypało nas śniegiem.
Póki jeszcze drzewa nie wypuszczą pierwszych listków musimy szukać innych godnych zastępców, a w sklepach ogrodniczych ich nie brakuje. Na początek skusiłam się jak zawsze na hiacynty, ale było mi mało i dołożyłam kilka sztuk szafirków - zawsze urzeka mnie odcień ich błękitu, chociaż sklepowe nie pachną tak cudnie jak te prawdziwe z ogródka, ale na nie jeszcze przyjdzie trochę czasu poczekać.
Do salonu wprowadziłam poduchy w kolorze jasnego różu i brudnej mięty, będą dobrze współgrały z świątecznymi ozdobami, które mam zamiar  w tym roku zrobić właśnie w tych barwach. Obrus już uszyty czeka na wielkanocne śniadanie. A w międzyczasie uszyłam jeszcze nowy fartuszek, dużo prostszy od poprzedniego, będzie prezentem imieninowym i poduszkę dla małego szkraba, wykończoną bawełnianą lamówką i ozdobioną w rogu delikatnym haftem, żeby nie przeszkadzał maluchowi w spaniu. Za to zielony komplet to kolejna kolorystyczna wersja dla mojej stałej klientki.
W kolejnym poście pokażę co też "przypadkiem" się zmieniło w salonie :)











sobota, 12 marca 2016

Na osłodę w tę pogodę...

Jesienna pogoda za oknem nie nastraja mnie wcale pozytywnie. Aby poczuć wyraźniej zbliżającą się wiosnę wprowadziłam kilka rodzajów kwiatów.: żonkile,tulipany, szafirki, hiacynty i hortensje. Zakwitła też niespodziewanie obficie miniaturowa orchidea. Dzięki tym zapachom i kolorom dni są od razu weselsze. Humor poprawia mi ostatnio również pieczenie. W każdy wolny weekend staram się upiec coś fajnego. Nie muszą to być wcale skomplikowane ciasta, wystarczą mi muffinki, sentymentalnie pachnące drożdżówki z różnymi nadzieniami i w różnych kształtach. Z kubkiem ciepłego kakao w sobotni wieczór smakują wyśmienicie.
Zbliżają się święta, więc trening będzie jak znalazł :) Moją kopalnią przepisów jest już jakiś czas ta strona, a i tak pewnie mi życia nie starczy, aby wszystko wypróbować. Z czystym sumieniem ją polecam, a do tego jeszcze ładne zdjęcia cieszą oko.
Dzisiaj uszyłam sobie taki fartuszek, aby uprzyjemnić sobie kucharzenie.
Zapasy tkanin rosną, a ja nie mam ich kiedy spożytkować. Takie spontaniczne zrywy od czasu do czasu dają wiele przyjemności.
Czas zacząć planowanie świątecznych dekoracji, ale mam dylemat z wyborem koloru przewodniego.
Nadal mnie ciągnie do pastelowych klimatów. A u was już coś wiadomo w tym temacie?











Trzymam kciuki za szybkie nadejście wiosny :)

Agnieszka.

niedziela, 7 lutego 2016

Kropki i różyczki...

Luty przyszedł, czas świąteczne rzeczy pochować, więc aby nie wisiała tu na początku choinka pokażę kilka kompletów, które szyłam jeszcze w poprzednim roku, ale nie pokazywałam ich tutaj...
Powód banalny, po prostu mi chęci zbrakło ... I choć już ponad pół roku mam nowy komputer, który zastąpił poprzednika, którego dostałam na 30 urodziny (czyli według informatycznych standardów był już przeżytkiem) to jakoś mi się rzadko składa go używać... Mogę śmiało powiedzieć, że jedynie do was na nim piszę i zdjęcia potrzebne do pracy na nim obrabiam...
Język "literacki" mi się włączył... Aliż to pewnie za sprawą "Potopu", którego to wczoraj odnowioną trzygodzinną wersję oglądnęłam i nadal jestem zdania, że bliżej mi do Basieńki z "Pana Wołodyjowskiego" aniżeli do oblubienicy Kmicica.

No i dość tego nudzenia, przedstawiam uszyte dwa zamówienia dla pani Kasi.










Pozdrawiam i życzę słońca

Agnieszka.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...