czwartek, 1 sierpnia 2013

Nadmorsko...

Powrót we własne progi jest jednym z najmilszych momentów w podróży... Przynajmniej dla mnie. Własne łóżko, własna łazienka, jedyny niepowtarzalny zapach własnych czterech ścian...
Chociaż nie miałam w ogóle w planach żadnych wyjazdów urlopowych, to taki wypad zorganizowany na gorąco ma taki plus, że nie miałam czasu na zbędne rozmyślania i snucie planów.
Wybór konkretnego miejsca, rezerwacja noclegu, kupno biletów i za kilka dni wyjazd. Sprawdzałam tylko codziennie prognozę pogody trzymając kciuki, aby nie było upałów. Wyciągnięcie mojego męża na taki wypad wbrew pozorom nie jest takie proste. Jest domatorem, ciężko mu się dostosować do niekomfortowych czasami warunków. Ja, to co innego - nie ma problemu dopóki jest gdzie spać i gdzie skorzystać z łazienki. No więc upały to byłby gwóźdź do trumny, bo on nie przepada za kąpielami słonecznymi. A ja miałam kilka miejsc upatrzonych do odwiedzenia.
Długoterminowe prognozy zmieniały się diametralnie, ale chyba lepiej nie mogliśmy trafić.
Te dni kiedy zwiedzaliśmy były pochmurne , ale ciepłe i suche.

Portowa część miasta.


Pierwszy na liście był Sopot. Wiadomo molo, ale oprócz tego Cepeliada, która była dla mnie rozczarowaniem. Myślałam, że będzie szczególny nacisk na rękodzieło związane z tym regionem, a zobaczyłam prawie to samo, co na targu pod Gubałówką... 
Za to drugim przystankiem była Sopocka Weranda - sklep, który wypatrzyłam na Fb i od razu wiedziałam, że nie przepuszczę takiej okazji, będąc w pobliżu Sopotu. Mąż się śmiał, że tego co mnie interesuje nie uwzględnia żaden przewodnik. Wnętrze jest po prostu rajem dla oczu, a my nie spodziewaliśmy się tam poznać takiej miłej osoby, jaką jest Anita. Wszystkim urlopowiczom będącym w pobliżu polecam odwiedziny - nie będą rozczarowani.




Kolejny dzień zajęła nam wyprawa na Hel. 
Jak widać dotarliśmy na sam koniuszek.


Na drugi dzień rzucając mimochodem propozycję, żeby wypożyczyć rowery i pojechać do Chałup, nie liczyłam na zgodę G., który od 20 lat nie jeździł na jednośladzie. I kolejny raz tego tygodnia musiałam przyznać, że nigdy nie możemy twierdzić, ze znamy kogoś na wskroś... Bo po tylu latach bym nie przypuszczała nawet, że dość że przejedziemy te 14km, to jeszcze potem stwierdzi, że to była najfajniejsza wycieczka. Parę razy udało mu się jeszcze mnie pozytywnie zaskoczyć, co dowodzi tezie, że poznajemy się całe życie...


Nie ominął nas również widok wzburzonego morza i efektowne kaskady fal rozbijających się o falochron i słona bryza odczuwalna po każdym mocniejszym uderzeniu.




Pod koniec wyjazdu dwa dni były upalne i żeby nie leżeć wśród hałasu i ścisku na plaży poszliśmy na przylądek Rozewie, gdzie kilka ludzi na krzyż i cała plaża dla nas. Co prawda siedmiokilometrowy spacer brzegiem morza, aby tam dotrzeć zajął nam trochę czasu, ale spokój i cisza były tego warte. 
Poniżej zdjęcie tej plaży - pewnie widzieliście chociaż w telewizji jak plaże wyglądały w weekend... nawet palca się nie dało wcisnąć:)
Wędrówka powrotna już była mniej przyjemna i bardziej odczuwalna w nogach :)



Wieczorem po tylu kilometrach miło było wyjść do ogrodu i w takich okolicznościach przyrody dać nogom odpocząć.



Przywieźliśmy kilka plażowych zdobyczy na pamiatkę.


I na koniec podróży zawitaliśmy do Gdańska na Jarmark Dominikański. Bardzo nam się spodobały te kamieniczki z wąskimi fasadami. Tłum turystów nie ułatwiał kontemplowania widoków. Na całym jarmarku tylko kilka stoisk było interesujących- reszta to powtórka z Sopotu. A może to ja mam nietypowe wymagania?




Taka aranżacja kwiaciarni w pobliżu pensjonatu wpadła w oko nawet mojemu G.



Tak więc urlop był i minął przyjemnie i szybko. Teraz znowu powrót do pracy i do tworzenia:)

Pozdrawiam serdecznie

Agnieszka.

55 komentarzy :

  1. Wspaniała podróż i cudowne zdjęcia! My dwa lata temu spędziliśmy urlop nad naszym polskim morzem, zwiedzając piękne miasta i miejscowości, podziwiając, jak bardzo różni się Bałtyk w zależności od perspektywy, szukając miejsc, w których nie ma tłumów. Było cudownie! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się zapierałam, że już nigdy nie pojadę na urlop nad polskie morze, bo kiedyś trafiła nam się okropna pogoda, ale zaryzykowałam i było super.

      Usuń
  2. Spontaniczna i pełna wrażeń urlopowa przygoda :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oh, ja chcę nad morze! :) Cieszę się, że urlop udany. Fajnie uwieczniłaś to na blogu :)
    Pozdrawiam Aldia z Arcadii kobiet

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam takie spontany.
    Jarmark dominikański z roku na rok jest uboższy ale w tym roku to już wyjątkowo jest biednie stoisk jest o połowę mniej niż nawet w tamtym roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ilość stoisk nie była dla mnie bynajmniej za mała, tylko brakowało mi różnorodności rękodzieła, najwięcej było z biżuterią, a reszta to bardzo szczątkowo... Pewnie też koszt takiego stoiska nie jest bez znaczenia..

      Usuń
    2. Nawet z tą biżuterią jest kiepsko. Jestem nad Bałtykiem co roku i od zawsze próbuję kupić sobie srebrny pierścionek z bursztynem ale taki raczej nowoczesny. Nie ma takich. Co więcej, nie ma nawet takich niby babciowych, retro. Bursztyn jest wdzięcznym kamieniem i przykro mi, że na straganach tylko te okropne drzewka i biżuteria jak za komuny.
      Pozdrawiam
      ida27

      Usuń
  5. Super wypad, super zdjątka - to teraz, jak piszesz, czekamy na szyciowe newsy:)pzdr., Bea

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z newsami może być krucho, bo się przesyciłam trochę szyciem... Muszę poszukać natchnienia...

      Usuń
  6. Agnieszko spędziliście cudowne chwile. Trafiliście w super pogodę i w super miejsca:-). Teraz pełna sił witalnych zasiądziesz do maszyny i wyhaftujesz cos nowego :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. wyprawa fajna, najbardziej zazdroszczę wizyty w sopockiej werandzie za to współczuję męża ciężkiego na wyjazdy, na niekomfortowe warunki, nie jeżdżącego na rowerze, domatora ... pozdrawiam Gośka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tym razem mąż zaskoczył mnie doszczętnie... Chęciami na wycieczki, na długodystansowe spacery, na wypady na miasto, na przejażdżkę rowerami... Nie poznawałam go momentami...
      Dlatego napisałam, że poznajemy się całe życie... Chociaż dla mnie każdy moment spędzony blisko niego jest cenny sercu, to ten urlop był wyjątkowo miły...

      Usuń
  8. Witaj, widzę ,że nie próżnowałaś. Każdy dzień to jakaś atrakcja. Nie narzekaj na G, bo widzę, że starał się, by i Tobie się podobało:) Ich męski świat, często nie ogarnia Naszych zmiennych decyzji. Mój M musi mieć plan, a potem działać:) Ale i tak ICH kochamy:) Fajnie , że wróciłaś. Przesyłam Różane BUZIAKI

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy się specjalnie starał, czy po prostu taki zaplanowany dzień z wytyczonym celem był kluczem do sukcesu... Tez się cieszę, że już jestem w domu.

      Usuń
  9. Fajną wyprawę sobie zrobiliście :) Ja mam to na codzień bo w Gdańsku mieszkam i wiem ,że Jarmark Dominikański jest co rok taki sam Ci sami wystawcy z tymi samymi produktami, nawet ustawienie takie samo :( A z ciekawostek , rzeczy hand made są w całej Europie bardzo podobne. Jak weszła moda na sowy to na jarmarku rękodzieła w Budapeszcie siostra znalazła takie same sowy jak u nas :( Jesteśmy globalną wioską :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego powinno się wprowadzać motywy zaczerpnięte z danego regionu... Rozumiem mnóstwo biżuterii z bursztynów, ale przecież można tyle fajnych rzeczy zrobić podpatrując chociażby kaszubskie hafty... Zamiast tego bigosu do jedzenia, niech będą rybne specjały, a nie chleb ze smalcem... Ech...

      Usuń
  10. Uwielbiam takie spontaniczne wypady, chyba bardziej niż zaplanowane. Ale ja jestem podróżniczka.
    Jarmarki starają się zapewnić gust kupujących a z tym gustem u Polaków to różnie.
    Osób o guście podobnym do Twojego czy tez mojego jest margines,niestety.Otacza nas nadal chińszczyzna i tandeta.
    Aguś serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale powinniśmy się również zatroszczyć o to jak nas widzą i odbierają rzesze zagranicznych turystów, które odwiedzają takie rozsławione jarmarki... To idealna okazja do rozpowszechnienia tego co mamy cenne w naszej regionalnej kulturze...

      Usuń
  11. fantastyczny wypad :) a co do jarmarków wszelkiej maści - komercja, niestety, wszędzie to samo, wata cukrowa i chińszczyzna w przewadze...pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  12. Co do cepeliady to nie ukrywam że obserwowałam każdą osóbkę przechodzącą obok mojego stoiska ale nie dostrzeglam Cię -żałuję ,miałam stoisko z aniołami .Moje wnioski są takie że ludzie narzekają że rękodzieło zanika ale zdecydowanie wolą chińczyznę plastikową i jednorazową jeżeli maja dać parę zlotych wiecej i miec coś niepowtarzalnego i wykonanego z sercem. Poznałam parę osób które docenily moja pracę al-e niewiem czy wezmę jeszcze kiedy
    udział zaluję bardzo żeśmy się nie spotkały ale może kiedyś...
    pozdrawiam Honori

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym ogromie ludzi nie trudno kogoś przeoczyć... Jeszcze takiego kurdupla jak ja... :) O takim podejściu przekonałam się ostatnio jak sama byłam sprzedającą i prawie ze wszystkim wróciłam do domu...

      Usuń
  13. Fajnie, że wypoczynek się udał. Ja "Sopocką Werandę" też odkryłam na allegro i poczyniłam pierwsze zakupy. Żałuję tylko, że tego sklepu nie było rok temu gdy to ja zwiedzałam Sopot. To też ważny punkt na mojej mapie ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny urlop ! Kocham morze i Trójmiasto oraz Hel mam w planach, więc chociaż na razie wirtualnie z Tobą zwiedziłam te okolice :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Hi hi.... no faktycznie entuzjazmu na twarzy małżonka nie widać, ale za taki wypad dałabym się pokroić. Uwielbiam Bałtyk o każdej porze roku, choć latem wiadomo jak jest na plażach. Zawsze jednak można znaleźć jakieś fajne miejsce dla siebie.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie było tak źle... :) On nie lubi po prostu pozować do zdjęć... A jak widać dla chętnych na dłuższy spacer zawsze znajdzie się i zaciszny kawałek plaży...

      Usuń
  16. Dla tej Werandy bym pojechała!

    OdpowiedzUsuń
  17. lubię bardzo trójmiasto:) Sklep jak z bajki, zostawiłabym tam fortunę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To był pierwszy dzień urlopu, więc musiałam się trzymać na wodzy, żeby nie zabrakło na resztę... Zrobiłam tylko bardzo symboliczne zakupki, ale teraz już wiem, gdzie uderzyć w razie wolnej gotówki :P

      Usuń
  18. Super wypadzik !
    Bardzo fajnie się czytało i przede wszystkim oglądało relację !
    Buźka !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha większość zdjęć robione starym aparatem , część telefonem, bo nowy aparat nadal w sferze planów :P, ale chyba nie najgorzej wyszły... W przyszłym roku też jedziemy - już postanowione!

      Usuń
  19. Hel jest wspaniały, przy tym masz śliczne fotki :) Super, że wyjazd się udał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam obawy jaka będzie pogoda i wogóle... Czy znowu będziemy marznąć w środku lata jak kiedyś :P, ale było super! Nie żałujemy!

      Usuń
  20. Widać, że urlop udany, a teraz najtrudniejsze - powrót do rzeczywistości.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już wróciłam na utarte tory :) Nie pozostaje nic jak planować kolejny urlop.

      Usuń
  21. Niestety zgodzę się że Jarmark z roku na rok coraz gorszy. "Starocia" w cenach zaporowych, kilka razy wyższych niż handlarze oferują po jego zakończeniu w swoich sklepach.Poza tym przeważa chińszczyzna i smażona kiełbasa (w upale i ścisku ludzi nie do wytrzymania). Rękodzieła mało ale także drogie. Czasy kiedy na Jarmarku można było kupić coś oryginalnego bezpowrotnie chyba minęły. Impreza przyciąga już chyba tylko swoją nazwą i tradycją. Ale żeby nie było tak smutno, jako gdańszczanka, będę zachwalać swoje miasto i pozostałe atrakcje. Choć na prawdę uroczo zaczyna się robić po sezonie. No i mimo małych niedociągnięć cieszę się że urlop się udał. Pozdr. Aneta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ubrałaś moje myśli w odpowiednie słowa.

      Usuń
  22. Super ładne zdjęcia i ciekawy opis widać ze udana wycieczka :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. Ależ miałaś fajne wakacje:)))pozdrawiam cieplutko:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieplutko a nawet upalnie.... Nie powinno się pracować w takiej temperaturze... :)

      Usuń
  24. piękne zdjęcia - od lat nie byłam na Jarmarku Dominikańskim :(( pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  25. Prześliczne zdjęcia...byłyśmy na urlopie w tym samym czasie. Zleciał straszliwie szybko!:) ale wspomnienia pozostaną:)
    uściski

    OdpowiedzUsuń
  26. Super wyjazd! Szybkie decyzje mają swoje dobre strony :)
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  27. śliczne fotki, Polskie morze jest przepiękne. Ja będąc nad nim trzy razy w życiu zawsze trafiałam na piękna pogodę. Śmieję się nawet ze znajomymi, że jak na następnym raz będę tam jechała mam dać im znać bo "gwarantuje" pogodę:)
    Pozdrawiam
    patrycja

    OdpowiedzUsuń
  28. Widać,ze super wycieczka!!!
    Pozdrawiam wakacyjnie :-)

    OdpowiedzUsuń
  29. Widzę, że urlop należy do udanych. Super zdjęcia. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj,tak. Mogłabym jechać jeszcze raz...

      Usuń
  30. Gdańsk uwielbiam, szczególnie ul.Mariacką :)

    zapraszam do zapoznania się akcją w szczytnym celu http://skoknaszafe.blogspot.com/2013/08/postawmy-beate-na-nogi-twoj-talent-moze.html

    pozdrawiam, Ewa

    OdpowiedzUsuń
  31. Tez kiedyś pojechałam na Jarmark Dominikański z wielkimi oczekiwaniami i podobnie jak Ciebie spotkało mnie spore rozczarowanie.Gdańsk to piękne miasto, ale w okresie wakacyjnym trzeba się napracować by w tłumie turystów to piękno dostrzec:)" Weranda", rzeczywiście chyba warta grzechu:)A nasze morze takie wzburzone, najpiękniejsze...
    Pozdrawiam i życzę spokojnego "wejścia" w codzienność:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Mamy tak samo, ja też uwielbiam wracać!!!! Zazdroszcze wizyty w tym pieknym sklepiku, jestem przekonana że starciłabym tam wszystkie pieniądze :-)
    pozdrawiam Cię Bianeczko ***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko mi było wyjść w taką malutką torebeczką, bo chciałabym stamtąd dużo więcej... Może jeszcze będzie okazja?

      Usuń
  33. Świetny urlop. Uwielbiam Hel :)
    A rowerowe wyprawy są wyśmienite!

    OdpowiedzUsuń
  34. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  35. Agnieszka! Ale fajny wpis! Jak to się stało, że nie wpadł mi w wirtualne łapki - nie wiem... Ogromnie Ci dziękuję, że mnie odwiedziliście i zapraszam, jak tylko będziecie w okolicy :*

    Anita

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz, bo miło jest zobaczyć ślad Waszych odwiedzin.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...