Nie wiem jak tak naprawdę po polsku nazwać rzecz, którą ostatnio stworzyłam.
Hamulec? Spowalniacz? Zatrzymywacz? Nietrzaskacz?
Tak, nietrzaskacz! Chociaż pewnie dla cudzoziemca "nietrzaskacz" byłby ostatnim faworytem, ja pozostanę przy tej propozycji.
A rzecz wzięła się stąd, że przy okazji dopuszczalnej dla mnie temperatury na zewnątrz lubię pootwierać wszędzie okna i czuć lekki ruch wiatru po nogach tudzież twarzy. Ostatnio jednak niefortunnie wpadł do domu przeciąg i tak walnął oknem w sypialni, że zaczęło skrzypieć i przemieszczać się delikatnie u podstawy, o czym jeszcze nie wie szanowny współmałżonek- no i tak lepiej. Okna nowe, ledwie trzy lata wstecz wstawione. Pomyślałam, że jeśli tak walną drzwi w salonie, z racji swoich rozmiarów, pewnie wogóle wyjdą z futryn i jesień w takich warunkach będzie jesienią średniowiecza, kiedy wiadomo jak ciepło na zamkach bywało. Wygrzebałam w zabawkach Bianki gumową piłeczkę i podkładałam co rano pod drzwi, ale inteligentny nasz zwierz zabawkę uparcie wyciągał i zabierał, nie chcąc się nią z drzwiami dzielić. To oczywiście nic, że piłki są trzy i jeszcze nie widziałam, żeby naraz trzech używała. Z wizją, śniegu i deszczu zacinającego na kanapę przed oczami jeśli dalej tak pójdzie, wpadłam na pomysł uszycia woreczka. Po mojemu.To nie mógł być byle jaki worek. Jak widać byle jaki nie jest, ma rączkę do przenoszenia i mieści 2,5kg grochu. Gotowy w 15 minut. Taki mały, a jaki praktyczny.
Nie wiem jak to sie stało, ale w końcu jest weekend i jest też ładna pogoda. W związku z tym kilka zdjęć z kanapowego przytuliska, które nas przygarnia we wszystkie wieczory, bez wyjątku. Stałym punktem w naszym programie dnia jest wzięcie tego miejsca w posiadanie na wieczorne seanse filmowe. Przez resztę dnia kanapa jest najulubieńszym punktem obserwacyjnym Bianki. Może mieć kuchnię na oku nawet śpiąc :)
Na koniec życzę słonecznego długiego weekendu.
P.S. Zapowiadam, że już niedługo odbędzie się candy z okazji 50-cio tysięcznych odwiedzin.
Uściski Wam śle
Agnieszka.
Bardzo fajny pomysł, widziałam już koty-stopery, walce, czy jakieś inne twory. A Twój bardzo stylowy. Z tymi grafikami bardzo fajnie wygląda.
OdpowiedzUsuń na zawszePozdrawiam serdecznie :)
Jest sliczny :) Swietnie ozdobiony :) Ja robilam kiedys w klimacie swiatecznym ale teraz widzialam fajne w sklepie i nabralam ochoty, szczegolnie na taki worek do kuchni, u mnie sie nazywa Türstopper ;)pozdrawiam cieplo
OdpowiedzUsuń na zawszeNie wpadłabym na to, że można coś takiego zrobić, bardzo pomysłowe...
OdpowiedzUsuń na zawszePomysl z tym workiem jest swietny no a jaki sam worek swietny to az oczy cieszy szczegolnie ten nadruk:)
OdpowiedzUsuń na zawszeU MNIE ZA TAKI STOPER ROBI DZWONEK....ŚWIETNY I PIĘKNY POMYSŁ!!!!
OdpowiedzUsuń na zawszeŚwietny pomysł i bardzo urocze kanapowe przytulisko:)
OdpowiedzUsuń na zawszePozdrawiam ciepło
Ale cudeńko stworzyłaś, niesamowity ten nietrzaskacz;-)
OdpowiedzUsuń na zawszePomysł pierwsza klasa. Zresztą nazwa też niczego sobie ;)) Bardzo mi się podobają Twoje narzuty:-)
OdpowiedzUsuń na zawszePomysłowy i praktyczny ten Twój nietrzaskacz!!
OdpowiedzUsuń na zawszeŁadniusio u Ciebie!
Świetny ten nietrzaskacz i jaką ważną funkcję pełni w domostwie ! ;)
OdpowiedzUsuń na zawszeTwoja Bianeczka to ma dobrze, że ma tyle zabawek, Majka ma ich raptem dwie a i o kanapie może zapomnieć, jest chowana twardą ręką ;)
Pozdrawiam
Taki "nietrzaskacz " jest mi znany, tylko piaskiem wypelnieniony. A kacik wypoczynkowy.... zacheca i to bardzo. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń na zawszeZnakomity pomysł! Wykonanie jeszcze lepsze:) A nazwa "nietrzaskacz" zabawna i trafna:) Pozdrawiam słonecznie:)
OdpowiedzUsuń na zawszeŚwietny nietrzaskacz(nazwa super)
OdpowiedzUsuń na zawszeŚwietny pomysł i fajna nazwa:) masz bardzo ładny salonik:)
OdpowiedzUsuń na zawszepozdrawiam!
Zaglądam tutaj często - ale nigdy nie zostawiałam komentarzy. nadszedł czas aby wyrazić podziw dla " zręcznych rączek" Właścicielki...szczególnie gdy okazało się, że podziwiałam je znacznie dłużej niż sama myślałam ... prawie od pierwszych publicznych ściegów i oczek.
OdpowiedzUsuń na zawszeDzisiaj wyrażam podziw dla "łapacza przeciągów" - także podziwiam jego aspekt kulinarny - szczególny rodzaj spiżarni na ciężkie czasy ... :))
Axh i jeszcze słówko - Cieszyn pokazany tutaj zachwycił mnie po raz drugi ... znam Cieszyn bardzo dobrze bo wlóczyłam sie z aparatem bardzo często ...
ale twoje ujęcia sa czasem lepsze od rzeczywistości :)
Pozdrawiam Jola
su[er pomysł i wykonanie :)
OdpowiedzUsuń na zawszea te nadruki świetnie wyglądają :)
pozdrawiam serdecznie
Sprawdza się on doskonale. Wcześniejszy uszyłam z miękkiej tkaniny i cały czas się deformował, nie trzymał pionu :))
OdpowiedzUsuń na zawszeIko- Bianka też zna swoje miejsce, ale od czasu do czasu lubię jej odpuścić, w końcu jest jak moje dziecko.
Ishin- obawiam się, że piasek mógłby po ziarenku się wydostawać, a groch już nie ma takich szans.
Jot- miło mi, że nasza rozmowa skłoniła do pozostawienia komentarza. To mnie zawsze motywuje.
Kasiu- pomysł spontaniczny, a wykonanie ekspresowe, zachęcam do sprawienia sobie podobnego.
Nietrzaskacz pierwsza klasa!!:)
OdpowiedzUsuń na zawszeŚwietny pomysł i wykonanie. Inspiracja dla wszystkich, którym trzaskaa drzwi.
OdpowiedzUsuń na zawszePozdrawiam
Piękny, wow!!!!! Bardzo mi się podoba i jak zdobi!
OdpowiedzUsuń na zawszePozdrawiam!
wrocilam:-)
OdpowiedzUsuń na zawszeBardzo mi sie u Ciebie podoba Agnieszko, fermaporta (to po wlosku zatrzymywacz drzwi) piekny!
sciskam mooocno
Basia
świetny spowalniacz -nietrzaskacz !! a mnie się bardzo podoba Twój gazetownik :)
OdpowiedzUsuń na zawszeAguś, super wyszedł, świetnie wygląda, a ta grafika jest boska:)
OdpowiedzUsuń na zawszepozdrawiam cieplutko
Aga
Twój nietrzaskacz jest po prostu świetny. Pomysł spadł mi jak z nieba, tylko teraz muszę znaleźć jakąś złotą Rączkę-Igiełkę do wykonania podobnego.
OdpowiedzUsuń na zawszeSerdeczności posyłam :*
Właśnie wczoraj sąsiadka żaliła mi się, ze zniszczyła sobie drzwi stawiając ptaszka z kamienia w celu zahamowania trzaskających drzwi. Zaczęłam jej opowiadać o takich workach z piaskiem, które można nabyć w TK Maxxie. Teraz stwierdzam -po co tam przepłaca , skoro można samemu uszyć. Tak jak piszesz chyba nie jest to wielkim problemem-fajnie ze mnie zainspirowałaś :-).
OdpowiedzUsuń na zawsze